17 lat już uczę, wspieram i motywuję ludzi. Gadam na szkoleniach i warsztatach o tym jak ważne są nawyki. Jak ma wejść w krew, stać się automatyczne i dobrze zrobione.

Czy to jest łatwe? Z pewnością nie jest.

Za dużo widziałem ludzi, którzy mówili: „My to wiemy, zrób z nami coś innego”. Może i wiecie, – odpowiadałem z uśmiechem – ale nie robicie. To jest największy problem szkoleń. Ludzie po nich wiedzą jak być powinno… ale tego czego się uczyli, nie robią.

 

Jak zmieniać nawyki?

Kojarzysz takie powiedzenie, czyny mówią więcej niż słowa?

Chcę się zmierzyć i pokazać wszystkim niedowiarkom, że się da. Że można przełamać swoją niechęć i nauczyć się robić coś, czego się nie lubi. A może jeszcze to zacznie sprawiać przyjemność?

 

Czy mam coś takiego? TAK!

Jest coś czego od zawsze nienawidziłem. Pisania. 

Na samą myśl robiło mi się (nadal robi mi się) niedobrze. 

Mogłem robić wszystko inne, byle nikt nie katował mnie pisaniem opowiadania, rozprawki, czegokolwiek.

W podstawówce i liceum, wypracowania, wracały całe popodkreślane na czerwono. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to rozumiesz, że to nie motywuje do pisania więcej i lepiej. Odkładasz pisanie na ostatnią chwilę, bo i tak wiesz, że nic z tego dobrego nie będzie. 

 

Może też tak masz, że chcesz się czegoś nauczyć? Może jakiś język obcy chodzi Ci po głowie, może chcesz lepiej sprzedawać, mówić publicznie czy zrzucić zbędne kilogramy. Obojętnie co to jest, pewnie jeszcze tego nie zrobiłeś. 

Nawyki w biznesie

Kilka lat temu zrozumiałem, że powinienem więcej pisać. Mój biznes tego potrzebuje. Ja tego potrzebuję.

Co z tego, wynikało? Nic. No, prawie nic. Wziąłem kilka lekcji pisania u mojego znajomego. Na tamten moment, była to olbrzymia zmiana. Chodzić, z własnej woli, na korepetycje z pisania??? Sam się łapałem za głowę, że to robię.

Maciek – dzięki, za pracę i wsparcie. Dużo mnie nauczyłeś. 

Po tym treningu było łatwiej. Wiedziałem, gdzie najczęściej robię błędy. Jak sobie ułatwiać. Ale zabrakło, tego czego najczęściej brakuje. Nawyku. Mimo, że wiedziałem co robić. Nie ćwiczyłem.

 

Motywacja

Czemu chcę się podjąć tego zadania? Powodów jest wiele.

 

Dla siebie: 

  • Chcę się zmierzyć ze swoimi ograniczeniami, 
  • Być bardziej wiarygodnym – skoro on mógł, to ja też dam radę,
  • Nauczyć pisać szybciej i bardziej zrozumiały sposób,
  • Opowiedzieć ludziom co robię, (bo to co widać to tylko wierzchołek góry lodowej),
  • Ale też mieć więcej szkoleń, 

 

Dla innych:

  • Motywować – skoro on mógł, to ja też dam radę,
  • Podzielić się moim doświadczeniem,
  • Pokazać, że jeśli jesteś super i hiper w jednym obszarze, w innym możesz być noga. (mam nadzieję, że za 100 dni będzie inaczej)

 

Jeśli więc chcesz coś zmienić, napisz dlaczego jest to ważna z Twojego punktu widzenia. I jak inni na tym zyskają. Ważne! 

Powiedz – koniecznie na głos, czemu to jest ważne oraz napisz. Zwiększy szansę, że zrealizujesz to co założyłeś. 

Czy to zadziała w stu procentach? Nie! ale zwiększy o kilka procent szansę na sukces.

 

Prezentacje medialne to bułka z masłem

Jak uczę, rzeczy które są dla mnie łatwe, zapominam, jak wielki wysiłek trzeba włożyć w rozwój. Coś przecież niektóre rzeczy robię od 20 lat. To jest taaaaakie łatwe. Dlatego, z pokorą staję do tego wyzwania. Jest dla mnie ono po stokroć trudniejsze niż wyjście przed 500 ludzi i poprowadzenie spotkania, czy rozmowa na żywo w TVN czy Polsacie w czasie najwyższej oglądalności. Dla mnie jest to proste, innym sprawia trudność. Inni piszą lekko, ja chcę pisać lekko.

 

Jak wytrzymać 100 dni?

1. Ogłoś to światu lub żonie

Jeśli wiesz, że chcesz nad czymś pracować, napisz to komuś. Może to być żona, przyjaciel, kolega z pracy. Nie musisz, tak jak ja, obwieszczać tego całemu światu (przynajmniej tej części, który wchodzi na bloga). Chociaż oczywiście możesz. 

Pisemna deklaracja to magiczny akt. Co więcej, ludzie są skłonni bardziej dotrzymywać obietnicy deklaracji pisemnych niż słownych – pisał Robert Cialdini, światowej sławy ekspert wpływu społecznego, w swojej książce Wywieranie wpływu na ludzi. 

Dlatego wykorzystaj siłę twoich social mediów do tego aby zmienić nawyk. Wykorzystaj oko publiczności i zaproś ludzi aby Tobie kibicowali. Wśród nich będą z pewnością osoby Ci bliskie ale także takie, które znasz słabiej. Każda z nich to dodatkowe wsparcie. 

Mogą one like-ować, pisać komentarze, mogą ale nie muszą.

Czasem wystarczy sama świadomość, że ktoś jest po drugiej stronie. Mogę policzyć, że w 24 godz. po publikacji tego artykułu zobaczyło go tyle samo osób, co poprzedni artykuł, który opublikowałem miesiąc temu. (czyli ok. 700 godz różnicy i ta sama ilość odsłon. WOW!)

Co daje publiczna deklaracja?

Odpowiedź przynoszą nam naukowcy.

Kiedykolwiek jednostka zajmie jakieś stanowisko w sposób publiczny, a więc dostępny świadomości innych, pojawia się w niej skłonność do dalszego podtrzymywanie tego stanowiska, aby wyglądać w oczach innych na osobę konsekwentną”. (Tedeschi, Schlendker i Bonoma, 1971; Schlenker i in., 1994) 

Hmmm. Czy wytrzymam 100 dni i będę w waszych oczach wyglądał na konsekwentnego? Zobaczymy. 

Warto też wiedzieć, że ludzie lubią być konsekwentni a niekonsekwencja nie jest cenioną cechą charakteru. Dlatego tym bardziej będę się starał.

Wykorzystaj te wiedzę do swojej zmiany.

Czyli jeśli z jakiegoś powodu będziesz zmęczony, nie będzie Ci się chciało, będziesz chciał odpuścić, pomyśl o tym co o inni o Tobie pomyślą, jeśli się poddasz. Wiem, może to być okrutne, ale działa.

2. Zbuduj społeczność i znajdź partnerów

Rano dostałem takiego print screena z informacją, że do mojego wyzwania dołącza się Aneta. Zdecydowała się częściej pisać po angielsku. Brawo. Dawaj znać jak, Ci idzie.

 

 

Szczerze, nie spodziewałem się, aż tak szybkiej reakcji. Tym bardziej cieszy mnie to, że inni się przyłączają do wyzwania. Planowałem namawiać was do wspólnej pracy nad nawykami. Ale jak widać… są już zapaleńcy.

Dlatego jeśli chcesz zmieniać nawyki, zacznij teraz. Znajdź kogoś z kim będziesz ćwiczył. Nawet jeśli macie różne cele, zadania. Sama myśl, że robisz coś z kimś, pomaga. 

3. Trening rozpoczynania

Jedną z najtrudniejszych rzeczy dla większości z nas jest zaczynanie. Gdy już ruszymy to okazuje się, że jest prościej. Dużo prościej. Dlatego najwięcej energii poświęcamy na rozmyślania o tym jak bardzo nie chcemy czegoś zrobić, niż na samo robienie.

Umiejętność rozpoczynania można porównać do mięśnia. Jeśli będziesz częściej zaczynał różne czynności, których do tej pory unikałeś, ten mięsień będzie silniejszy. Jeśli będzie silniejszy będzie Ci łatwiej zaczynać. Jeśli będzie Ci łatwiej zaczynać, szybciej wyrobisz nawyk.

Dlatego ćwicz zaczynanie tak często jak to możliwe. Jeśli czegoś nie masz ochoty zrobić. (A wiesz, że to jest Ci potrzebne). Zacznij. 

Ja częściej zaglądam do gramatyki angielskiej, ćwiczę hantlami czy robię porządek w szafie. Dzięki takiemu założeniu nie nastawiam się na efekt. Nie myślę, że coś ma być idealne, skupiam się tylko na tym by zacząć. To wystarcza. 

Trening rozpoczynania będzie się rozlewał na inne umiejętności. I nie jest ważne, że czynności, które zaczynasz nie mają nic wspólnego z Twoim głównym celem czy nawykiem. Za każdym powtórzeniem będzie Ci łatwiej zacząć, i to w każdym obszarze. Tak to działa.

Jakie są założenia treningu rozpoczynania? 

  • Zacznij coś robić. 
  • Rób to tylko przez 5 min. 

Nie zastanawiaj się, nad tym czy coś ma sens, czy będzie to dobre, czy osiągniesz jakiś rezultat. Poświęć 5 min. Co ciekawe, większość z nas i tak będzie pracować dłużej.

Zaczynając, widzimy postęp choć czasem jest on bardzo mały. Właśnie o ten mały postęp chodzi. Czujemy wtedy satysfakcję. Jeśli czujemy satysfakcję, dostajemy nagrodę a to powoduje, że chcemy robić tego więcej.

Nie zmuszaj się do robienia czegoś długo, czego nie lubisz. Nie serwuj sobie długotrwanych i powtarzalnych negatywnych emocji. Zaczynaj i czuj satysfakcję z tego, że zacząłeś.

Jeśli jesteś managerem to już masz pomysł jak użyć tą zasadę?

4. Pamiętaj dlaczego to robisz

Jednak sam trening nie wystarczy. Musimy wiedzieć czemu np. chcemy zacząć chodzić na siłownię lub udzielać konstruktywnego feedbacku w pracy. 

Dlaczego nasza motywacja utrzymuje się tylko przez krótki czas? Bo nie wystarczająco często przypomniany sobie korzyści z robienia czegoś.

Co robić:

  • napisz kartkę z informacją co zyskasz jeśli czegoś nie zrobisz (tak aby była często widoczna dla Ciebie), i umieść ją np. w portfelu, gdy zaglądasz do lodówki.
  • napisz kartkę z informację czego będziesz żałował jeśli tego nie zrobisz (tak aby była widoczna dla Ciebie), tak aby była widoczna gdy otwierasz szafę, 
  • znajdź jakiś wizualny symbol aby Ci przypominał korzyść z tym działaniem,
  • ustaw sobie alarmy, przypominacze w telefonie

Na początku musisz pamiętać o tym bardzo często. Czasem trzeba sobie przypominać nawet co pół godziny. Później możesz to robić rzadziej.

Pamiętaj, że mózg się przyzwyczaja do tych samych bodźców. Dlatego zmieniaj kartki, możesz na nich rysować, zmieniaj treść, zmieniaj miejsca w których je umieszczasz.

Jako dodatkowe wzmocnienie poproś aby ktoś, raz na jakiś czas np co kilka dni, pytał Ciebie o to co zyskałeś do tej pory, lub co dzięki temu zyskasz.

Jeśli to czytasz i masz ochotę to, możesz być takim moim wspieraczem i pytać mnie o to w komentarzu, lub w wiadomości prywatnej. Będzie mi miło, jeśli się będziesz tym interesował. 

 

PS.  Zwracajcie mi uwagę, jeśli widzicie błąd ale też, jeśli coś jest nielogiczne pokazujcie rozwiązania, podpowiadajcie jak coś poprawić.