Nietypowy pasażer

17 Listopad 2011

Nie tylko ludzie wciąż się uczą i poznają dogodności wynalazków techniki. Okazuje się, że z metra korzystają również ptaki. Początek, jak się można domyślić, był przypadkowy. Jeden gołąb utknął w metrze, ale dzięki temu poszerzył swoje możliwości.  Początkowo czuł się zagubiony, ale szybko zauważył, że jest to doskonały sposób na wygodne przemieszczanie się po mieście i zaczął z niego częściej korzystać. W związku z tym, że ptaki mają dużą zdolność do kopiowania zachowań, to inne gołębie zaczęły naśladować swojego poprzednika i dzisiaj metro w Sztokholmie ma nietypowych pasażerów. Ptaki wskakują do pociągu i wysiadają stację dalej. Znajduje się ona niedaleko centrum handlowego, gdzie jest wiele knajp i kawiarni. Gołębie mogą się tam najeść resztek jedzenia i drogę powrotną pokonać o własnych silach.

Wiele za niewiele, szybko i profesjonalnie

4 Listopad 2011

Najlepiej, żeby było jak najwięcej za jak najmniej, a do tego bardzo profesjonalnie i szybko!

Spotykam coraz więcej osób zainteresowanych samorozwojem i podnoszeniem kwalifikacji. Chcą się doskonalić, więc poszukują specjalistów w dziedzinie, która ich interesuje. Jasno określają cele, ponieważ znają swoje słabości. Mogą skupić się na indywidualnych potrzebach i przy pomocy trenera stopniowo je zaspakajać.

Ale cele są stawiane nie tylko przez osoby indywidualne. Coraz więcej firm widzi w takich metodach pracy sposób na podnoszenie wydajności swoich pracowników. Pozyskują środki na szkolenia i… stawiają bardzo często absurdalne wymagania. Rządzi nimi zasada jak najwięcej za jak najmniej, a do tego szybko i profesjonalnie. To tak, jakby celem było szkolenie samo w sobie, a nie efekty, jakie może ono przynieść.

Coraz częściej dostaję informacje, że firma chce zorganizować szkolenie, najlepiej jednodniowe. Treściwe i rozbudowane zapytania o oferty zamieszczam poniżej. Warto pokreślić, że firmy chciały poświęcić na opracowanie wyliczonych tematów zaledwie jeden dzień! Spodziewały się, że trener poruszy takie zagadnienia jak:

–> nawiązywanie kontaktu z publicznością
–> argumentacja i odpowiedź na krytykę
–> asertywność
–> asertywność a agresywność
–> przygotowanie atrakcyjnego przekazu
–> walka z silnym stresem
–> odpowiedzi na pytania w sytuacji silnego stresu        
–> zasady komunikacji z mediami i budowanie dobrych relacji z dziennikarzami
–> zrozumienie potrzeb dziennikarzy
–> budowanie zrozumiałego komunikatu
–> sposoby skutecznego prezentowania siebie i swojej firmy w mediach
–> autoryzacje i sprostowania – prawo prasowe a rzeczywistość
–> kontakty z mediami w sytuacjach problemowych i kryzysowych        
–> mowa ciała, kontakt wzrokowy podczas udzielania wywiadu
–> zachowanie przed kamerą oraz mikrofonem

Bądź inny przykład jednodniowego szkolenia:

–> ćwiczenie manipulowania wrażeniem
–> opanowanie sztuki skutecznego przekonywania
–> rozwinięcie umiejętności prezentacji publicznej
–> ćwiczenie pokonywania stresu i tremy w wystąpieniach publicznych
–> opanowanie wiedzy, jak efektywnie prezentować
–> nabycie umiejętności przekazywania koncepcji i projektów różnym grupom odbiorców
–> utrzymanie zainteresowania słuchaczy i zapobieganie ich znużeniu
–> ćwiczenia w zakresie radzenia sobie z obiekcjami słuchaczy,
–> odpowiadania na pytania i wyjaśniania wątpliwości
–> nauka wywierania wrażenia
–> ćwiczenia pewności siebie

Tematy są oczywiście interesujące i stanowią ogromne wyzwaniem, a dzięki temu szkolenia są niezwykle intensywne i dynamiczne. Jest tylko jedno małe ale. Prawie każdy z przytoczonych tematów jest tak szerokim zagadnieniem, że praca nad tylko jednym z nich może trwać kilka spotkań – w innym wypadku nie należy spodziewać się trwałej zmiany, a jednie uświadomienia sobie różnych możliwości.

Nie podzielasz mojego zdania? No cóż, użyjmy zatem metafory. Gotując zupę, wiesz dokładnie, jaki ma być końcowy efekt smakowy. Dobrze wiesz co musisz wrzucić do garnka, żeby odpowiednie produktu oddały Ci smak zupy ogórkowej, pomidorowej, jarzynowej bądź koperkowej. Nie gotujesz przecież zupy ogórkowo-pomidorowo-jarzynowo-koperkowej. Skupiasz się tylko na jednym rodzaju. Czarujesz nad garnkiem i za każdym razem starasz się, by zupa wyszła Ci jeszcze lepsza niż zwykle.

Podobnie jest z pracą nad naszymi umiejętnościami. Czy po jednym dniu szkolenia, które zaledwie otwiera wiele ścieżek pracy, a nie skupia się na jednym zagadnieniu, można twierdzić, że jest się o stopień wyżej we własnych umiejętnościach? Czy więcej wnosi jednodniowe szkolenie poruszające wiele ważnych kwestii, ale nie skupiające się na najważniejszych zagadnieniach? Czy może korzystniej uczestniczyć w takim spotkaniu, które obierze jeden cel i zagłębi się w niego na tyle szczegółowo, że wspólna praca przyniesie widoczną zmianę? Nie są przecież ważne zaświadczenia, a narzędzia do dalszego samodoskonalenia, jakie zdołasz wypracować na spotkaniach.

Chcesz perfekcyjnie posługiwać się doszlifowanymi umiejętnościami i być traktowany jako ekspert w danej dziedzinie, czy wolisz być osobą, która wiele słyszała, widziała i próbowała, ale w niczym nie jest doskonała? Takie pytania musi zadać sobie każda osoba i każda firma, która planuje rozpocząć szkolenie. W innym wypadku można z łatwością zboczyć ze ścieżki, która prowadzi do wyznaczonego celu.

 

Komunikacja w komunikacji

6 Październik 2011

Wciąż jesteśmy świadkami zmian wprowadzanych przez komunikację miejską. Budowa drugiej linii metra, zakup nowych taborów czy montaż ułatwień dla niewidomych, to dowód ciągłego podnoszenia jakości środków trwałych. Interaktywne tablice informacyjne w metrze i autobusach, strona internetowa i komunikaty informujące o zmianach, to zaś wciąż jeszcze marna próba poprawy komunikacji z pasażerami. Czy te wszystkie zabiegi są wystarczające, by można było uznać działalność ZTM za wystarczającą i zadowalającą?

Choć system komunikacji z pasażerami sukcesywnie się poprawia, to wciąż jest on na niskim poziomie, a w szczególności podczas sytuacji kryzysowych. O wszystkich możliwych utrudnieniach, które są przewidywane przez ZTM, jesteśmy dobrze informowani. Ale czy to samo możemy powiedzieć, gdy w grę wchodzą losowe wypadki? NIE! Niestety zarząd nie radzi sobie takimi trudnościami zbyt dobrze. Brak opracowanego systemu działania i informowania w wyjątkowych sytuacjach jest odczuwany przesz wszystkich pasażerów.  

Po pierwsze pasażerowie mają utrudniony kontakt z kierowcami bądź obsługą metra. Ale jeśli już jest on możliwy, to zwykle udzielane przez pracowników informacje są niewystarczające, by można je było uznać za pomocne. Słyszymy m.in. takie komunikaty jak: „Pociągi nie jeżdżą”, „Nie wiem”, „Nie zostałem/zostałam upoważniony/a do udzielania informacji”. Oczywiście taka postawa nie jest winą osoby informującej nas, lecz tych, którzy zajmują się opracowaniem systemu działania służb w sytuacjach wyjątkowych.  

Kolejnym ważnym zarzutem są komunikaty płynące z węzłów informacyjnych. Często brakuje ich zupełnie lub są one niepełne i niewystarczające. Przykłady można mnożyć, szczególnie często w wyniku awarii lub utrudnień są powtarzane takie informacje jak: „Pociągi nie kursują w kierunku Młocin/Kabat, za utrudnienia przepraszamy”, „Pociąg w kierunku Kabat odjedzie z toru w kierunku Młocin”. Warto zauważyć, że są one podawane zbyt późno bądź powtarzane zbyt rzadko, by mogły być efektywne i pomocne. Oprócz podstawowych informacji, które pasażer sam może zauważyć, nie są podawane żadne inne wiadomości. Prawdopodobnie nie dowiemy się nic o przybliżonym czasie utrudnień, co w świecie, w którym bardzo ważny jest czas jest to niedopuszczalne!

Podawane Informacje zawsze muszą być jasne i pełne. W sytuacjach wyjątkowych pasażerowie powinni usłyszeć (jeśli jest to możliwe) jaki jest powód utrudnień oraz (co mają/mogą zrobić) jaki czas przewiduje się na przywrócenie normalnego ruchu pociągów. Na postawie tych informacji oraz wcześniejszych doświadczeń, pasażerowie będą mogli podjąć świadomą decyzję o pozostaniu w metrze bądź skorzystaniu z innych środków komunikacji. Ale co najważniejsze wszystkie te informacje powinny być wciąż powtarzane i odświeżane.

Niedopuszczalne jest również to, by w tak dużej spółce, zajmującej się transportem milionów ludzi, nie było opracowanych procedur informacyjnych w sytuacjach kryzysowych, a przecież wiadomo, że takie będą się zdarzały zawsze. Władze spółki nie mogą zasłaniać się budowaniem wizerunku poprzez zmianę logo ZTM czy wprowadzenie ujednoliconego ubioru kierowców (kurtek oraz krawatów) i udawać, że problem jasnej komunikacji z pasażerem, czyli ich klientami, nie istnieje. Jeśli inwestujemy miliony w tabory, które będą wozić warszawiaków, to trzeba również pomyśleć nad wprowadzeniem prostego i skutecznego systemu komunikacji.

Tylko zdecydowane działania ZTM mogą usprawnić komunikację z pasażerami, poprawić wizerunek firmy oraz przyczynić się do spadku poziomu niezadowolenia klientów.

Jeśli masz inne zdanie bądź doświadczyłeś innych sytuacji, w których komunikacja z pasażerami przebiegła niewłaściwie, podziel się nimi z nami.

Nieśmiałość w roli głównej

30 Grudzień 2008

Fragment artykułu pochodzi z gazety Twój styl

Wejdź w rolę

- Wyobraź sobie, że stoisz na stadionie, a tysięczny tłum skanduje z zachwytem twoje imię – radzi Daniel Bordman. Uważa, że naszej pewności siebie lepiej niż bezpieczne pozycje służą wizualizacje.

- Pozytywne wyobrażenia poprawiają nastrój i wpływają na naszą postawę, ton głosu – uważa. Takie działanie to rodzaj rozgrzewki. Ludzie teatru mają na nią swoje określenie: czas na wejście w rolę.

Anita potrzebuje trzech godzin. Długo się ubiera, układa włosy, robi staranny makijaż. Przygotowuje ściągawkę: na małej kartce spisuje w punktach treść wypowiedzi. Przyzwyczaja się. – Do maski rzeczowej laski, jak żartuje mój mąż – mówi Anita.

- Tuż przed wystąpieniem ulatniam się do toalety i przy dźwięku płynącej wody rozgrzewam struny głosowe: ćwiczę wdechy, mruczę – opowiada Anita.

Daniel Bordman uważa, że wyobrażanie sobie życzliwie uśmiechniętej publiczności pomogłoby jej bardziej. – Kiedy nasza nieśmiałość ujawnia się w sytuacjach publicznych, ukrywa się za nią również strach przed krytyką i niewiara, że widz może być sprzymierzeńcem. Wiele razy widziałem zaskoczenie na twarzach ludzi w chwili, gdy zrozumieli, że występując publicznie, nie są zwierzyną osaczoną przez wrogów. Nieśmiali tak się czują. Wizualizacja sprawia, że zaczynają dostrzegać na sali uśmiechnięte i zasłuchane twarze.

Anita: – Stoję z pilotem do slajdów w ręce, a przez głowę przelatują mi myśli: „Czy już widać, jak się spięłam? Uśmiech, uśmiech! – mówię dobie. – Po co włożyłam tę białą koszulę, nic dziwnego, że patrzą, pewnie wyglądam jak podstarzała maturzystka”.

Michał: – Na imprezie rzucam do najbliżej stojącej osoby „Cześć, też jesteś tu obca?”, a ona na to: „Nie”. Panika. Na to nie znam odpowiedzi. Po chwili przypominam sobie, że mogłem przecież powiedzieć wprost: „A ja tak i czuję się trochę onieśmielony”. Za późno! W dodatku nie przedstawiłem się, co sobie ona sobie pomyśli. Porażka!
Niestety niepewność powoduje, że nadmiernie skupiamy się na sobie. Nieśmiały rozmawia sam ze sobą nawet w towarzystwie. Ten wewnętrzny dialog bywa tak ożywiony, że realny rozmówca czuje się jak piąte koło u wozu, więc znika.

Autor: Karolina Święcicka

Całość artykułu znajduje się

http://kobieta.interia.pl/news/niesmialosc-w-roli-glownej

Facet zapłaci więcej!

18 Wrzesień 2008

Fot. stock.xchng

Uwaga! Reklamy ze skąpo ubranymi kobietami powodują, że możesz zapłacić więcej niż myślisz.

Naukowcy z uniwersytetu w Leuven odkryli, że tzw. macho, czyli bardzo wielu mężczyzn mają pewien słaby punkt – znacznie słabiej reagują na wyższą cenę, gdy zostaną pobudzeni na tle seksualnym. Zdaniem belgijskich naukowców dzieje się tak ze względu na testosteron – podała flamandzka stacja radiowa VRT.

- Panowie typu macho są na ogół twardymi negocjatorami, lecz kiedy stykają się z nagim lub półnagim ciałem milkną i można ich wtedy łatwo wodzić za nos oraz portfel – mówił w VRT profesor Siegfried Dewitte.

Zdaniem badacza łatwiej sprowokować ich wtedy do spontanicznych zakupów.

- Bo gdy mężczyzna zobaczy plakat z kobietą w bikini albo w bieliźnie, prędzej decyduje się na kupno drobiazgu, nawet zwykłego ciastka czy papierosów – ocenia Dewitte.

Jego zdaniem właściciele kiosku z papierosami czy słodyczami mogliby znacznie zwiększyć sprzedaż eksponując w swych sklepach plakaty z rozebranymi paniami.

Podaję za o2.pl

Jak być bardziej atrakcyjnym? Dla wszystkich…

19 Sierpień 2008


Jak donosi serwis asylum.com, badania naukowców dowodzą, że nie tylko przeciwna płeć po spożyciu alkoholu staje się przyjemniejsza dla oka.

Nowe badania dowiodły, że spożywanie alkoholu faktycznie zmienia naszą percepcję i powoduje, że inni ludzie wydają się być bardziej atrakcyjni. Wszyscy, nie tylko płci przeciwnej.

Jak zostało to zbadane? Angielscy naukowcy poprosili grupę heteroseksualnych studentów i studentek, aby wypili płyn, który albo zawierał wystarczająca ilość alkoholu, aby się lekko opić, albo nie zawierał go wcale. Następnie musieli ocenić zdjęcia.

Okazało się, że osoby pod wpływem alkoholu oceniały wyżej. Naukowcy byli jednak zaskoczeni, że dotyczyło to również osób tej samej płci.

Takie badania mogą być wytłumaczeniem skąd się wzięło powiedzenie „Może i wiele jest tu pięknych kobiet tylko piwa brak.”

 

Na podstawie (o2.pl)

Danio inaczej

28 Grudzień 2007

Marketing wirusowy…

Jeśli ktoś myśli o skutecznym marketingu może warto zainspirować się tzw. śmiesznymi filmikami. Marketing wirusowy (zw. reklamą wirusową) jest specyficznym rodzajem działań marketingowych. Polega na zainicjowaniu sytuacji, w której potencjalni klienci będą sami między sobą rozpowszechniać informacje dotyczące firmy, usług czy produktów. Nie zawsze musi to być konkretna informacja, może to być tzw. budowanie świadomości marki, czyli wywoływanie pożądanych skojarzeń z nazwą, logo firmy.

Przykładem marketingu wirusowego mogą być zabawne lub intrygujące filmiki lub zdjęcia (często stylizowane na quasi-amatorskie) reklamowe, które użytkownicy internetu rozsyłają między sobą. Wykorzystywana jest także plotka, tworzone są odpowiednie trendy czy legendy miejskie, które wędrując między potencjalnymi klientami mają zwiększać świadomość produktu i czynić z niego produkt symboliczny, o wysokiej jakości czy symbol statusu bądź przeciwnie, szkodzić jego opinii.

Kolejny ze stosowanych chwytów to udostępnianie za darmo informacji użytecznych, które zawierają mniej lub bardziej subtelny przekaz reklamowy. Przykładem może być wydanie przez producenta margaryny książeczek z przepisami na wypieki, gdzie w każdym z przepisów jako składnik występuje margaryna produkowana przez wydawcę książeczki. Intencją jest tu skłonienie odbiorcy do rozpowszechniania przepisów – mimowolnie, z nazwą reklamowanej firmy.

Zabiegiem wymagającym językowej finezji jest ukucie reklamowego sloganu, frazy lub powiedzenia w sposób prowokujący ich przeniknięcie do języka potocznego („a świstak siedzi…”, „a łyżka na to: niemożliwe”, „no to frugo”, „prawie…robi wielką różnicę” , „wypróbuję go na pewno”).

Marketing wirusowy może również polegać na zachęcaniu użytkowników do świadomego informowania znajomych o danym produkcie, usłudze. Do stosowanych metod należy umieszczanie odpowiednich skryptów w serwisach internetowych, konkursy „poleceniowe” lub rabaty itp.