Z kotki w lwicę

24 marzec 2007

Wczoraj poprowadziłem w ramach Akademii Umiejętności warsztat pt. „Umiejętności aktorskie w biznesie.”

Oczywiście zawsze prowadząc tego typu warsztaty mam niedosyt, bo chciałoby się zrobić i nauczyć jeszcze kilku rzeczy niż się zrobiło, jednak ograniczenia czasowe powodują pewne wyzwania.

Nie mówiąc o tym, że każdy z 50 uczestników ma inną wiedzę i inne oczekiwania i to co dla jednego jest czymś nowym dla drugiego jest czymś oczywistym. Do czego zmierzam.

Chce się skupić na pewnej Ewie z owego szkolenia. Jednym z zadań było wyjście na środek niektórych osób i zaprezentowanie się. Owa dziewczyna została dość słabo oceniona przez grupę, jeśli chodzi o siłę głosu, samo wyjście na środek sali i element autoprezentacji.

Bardzo zainteresowała mnie ta osoba, bo dostrzegłem w niej olbrzymi potencjał zmiany. Wystarczyłoby żeby chciała trochę popracować a by można było dostrzec naprawdę dużą różnicę.

Zaproponowałem jej wspólną pracę. Zgodziła się i zaczęliśmy metamorfozę.

Zmieniliśmy krok, jej postawę, tempo wejścia na środek. Poprawiłem sposób stania oraz kontakt wzrokowy i nagle, gdy to wszystko zrobiła jej głos stał się pewniejszy i silniejszy a ona sama nagle stała się konkretniejsza i bardziej odważna. Z małej przestraszonej Ewci zobaczyliśmy Ewę, która jest konkretna, wie czego chce i konsekwentnie dąży do celu. Takie sprawiała wrażenie - A to wszystko w niecałe 10 min.

Pewnie zaraz będzie pytanie na ile jest to trwała zmiana a na ile to tylko „umiejętności aktorskie”. Odpowiedź jest prosta. Jeśli zrobi się to tylko raz, i zapomni o wszystkich uwagach, na to daję 100%  gwarancję. Jeśli zaś będzie myślała o elementach, które poprawiłem po jakimś czasie przejdzie z poziomu świadomej kompetencji na poziom nieświadomej kompetencji. Będzie to robiła naturalnie.

Dlatego kreowanie wizerunku i zmiana swoich postaw to praca, którą musimy wykonać sami. Zadaniem prowadzącego jest tylko pokazanie drogi i wspólna podróż tym szlakiem, nie zaś noszenie za niego plecaka i zmaganie się z przeciwnościami losu. Dlatego jeśli ktoś sądzi, że ja czy inny trener jest w stanie za niego coś zrobić to się grubo myli.

Dlatego pytanie do Ciebie, od kiedy zaczynasz regularne ćwiczenia?

Zasoby dyrektorów, managerów czy polityków czyli jak nawiązywać i jak utrzymywać cenne kontakty?

22 marzec 2007

Wczoraj zadano mi pytanie dotyczące nie tylko zmiany osobistej, ale też kreowania własnego wizerunku, czy pośrednio kreowania wizerunku firmy. Czyli…

Jak nawiązywać i jak utrzymywać cenne kontakty?

Te pytanie jest szczególnie ważne, gdyż oprócz naszej wiedzy i umiejętności, to właśnie kontakty są szczególnie ważne w karierze zawodowej.

I tu może się ktoś oburzyć. Wykrzyczeć. No pewnie! Tak! Wszystko załatwia się po znajomości! A jak ktoś coś potrafi nie będzie się w stanie przebić, bo Ci po znajomości wszystko zagraną dla siebie.

Owszem zdarzają się niesprawiedliwe decyzje i to przez ich pryzmat oceniamy zasoby, które nazywam „znajomościami”. No właśnie, ale.

Większość osób gdy czegoś potrzebuje w ważnej dla siebie kwestii zaczyna szukać informacji na dany temat. Zadaje pytania znajomym, rodzinie. Szuka osób, którym ufa i wie, że już zetknęły się z daną ofertą lub człowiekiem. Może też gdy potrzebujesz sprawdzonego fachowca od wykończenia mieszkania zasięgasz informacji u znajomych. Przypominasz sobie chociaż jeden taki przypadek, gdy pytałeś o to czy ktoś się sprawdził? Jeśli tak to to jest to normalne. Mamy tendencję do ograniczania ryzyka, jeśli mamy do wyboru osobę która jest nam polecana i która jest dobra oraz osobę, której nikt nam nie poleca a wydaje nam się nawet trochę lepsza, to większość osób wybierze te która jest polecana. Szczególnie wtedy gdy brakuje nam wiedzy do tego by obiektywnie sprawdzić jej kompetencje.

Co z tego dla nas wynika? Odpowiedź jest prosta. Im bardziej rozbudowana i odpowiednia siatka znajomych, tym większe szanse na sukces.

No dobrze wiadomo już, że znajomości trzeba mieć. Każdy z nas ma je mniejsze bądź większe. Ale jak to zrobić by te osoby, które codziennie poznajemy były z nami w stałym kontakcie?

Z pewnością wielu z nas zastanawiało się, czemu nie nawiązywali kontaktów na studiach, bądź w różnorodnych organizacjach lub uczestnicząc w ciekawych wydarzeniach. Czemu marnowali czas na zupełnie inne rzeczy? A teraz mogliby korzystać z tych wypracowanych kontaktów.

Pewnie odpowiesz. „Bo nie widziałem na tyle interesujących ludzi by z nimi z przyjemnością spędzać czas.” Dodasz:  „Nie chodzi o to by udawać, że się kogoś lubi. Tylko lubić go i chcieć z nim przebywać.”

Wszystko prawda. Też uważam, że trzeba być fair względem zarówno innych jak i siebie.

Jednak czy zastanawiałeś się może czy aby na pewno tych ludzi, których spotykałeś chciałeś poznać dokładnie?

Problem najprawdopodobniej leży w tym, że nie widziałeś olbrzymiej potrzeby by chcieć ich poznać. Może myślałeś: „Skoro sami nie chcą w tym pomóc to, czemu ty masz o to zabiegać.” A może byli po prostu za zwykli?

Często te inne osoby nie zdają sobie sprawy, że robią takie a nie inne wrażenie. Wyglądają na ciągle zmęczonych, mówią z pretensją w głosie bądź może się najzwyczajniej wstydzą.

Przyczyny takiego odbioru mogą byc różne.

Oczywiście takie wrażenie osłabia skuteczność, ale czy to oznacza, że mamy ich przekreślić?

Oczywiście nie!

Innym problemem jest �??chciejstwo�?� poznania.

Mój znajomy opowiadał mi, że niewiele osób go tak naprawdę interesuje. „Oni są tacy zwyczajni”, mówił. „Ja wolę ludzi z pasją i ciekawymi zainteresowaniami.

Rozwiązanie było proste. Co zrobiliśmy? Najpierw zbadaliśmy, jakie obszary są dla mojego znajomego ważne. Jakie tematy go pasjonują i czego chciał by się dowiedzieć.

A później wiedząc, co go interesuje i ucząc się szukać oznak zainteresowania u drugiej strony zacząć nawiązywać zupełnie nowe, lepsze kontakty. Po tym gdy uświadomił sobie, że trzeba trochę pomóc innym w odkryciu tych ciekawych tematów zaczął budować więcej trwalszych relacji.

Ty też możesz to zrobić. Jeśli spotykasz osobę, znajdź z nią wspólny temat. Obserwuj jej reakcje. Jeśli temat „zaskoczy”, dalej już samo popłynie, jeśli nie, szukaj dalej.

Dlatego im więcej punktów wspólnych tym lepsza jest komunikacja i tym większe szanse na trwałą znajomość.

A im więcej znajomości, tym większa szansa na sukces.

PS.
Jeśli chcesz możesz napisać, jakie są Twoje doświadczenia w materii budowania kontaktów społecznych. Z chęcią o tym przeczytam.

Jesteś X czy Y?

20 marzec 2007

Czy słyszałeś o teorii McGregora?

Owa teoria, pokazała mi, że wystarczy zmienić założenia by pracownik stał się skuteczniejszy nie jest może odkrywcza, ale może i Ty dzięki niej coś zyskasz.

Teoria ta mówi o tym, że są dwa typy ludzi. Opisuje je i sugeruje, w jaki sposób do nich podchodzić. Żaden z tych typów nie jest lepszy czy gorszy. Każdy jest inny. Wiedząc, jacy są Twoi współpracownicy możesz dostosować do nich sposoby zarządzania i kierowania.

Ale najpierw o samej teorii. McGregor zajął się ludzkimi cechami.

Podzielił je na dwa typy X i Y.

Typ Y  zakłada, że ludzie są:

- Kreatywni i lubią pracować

- Pracując czują się spełnieni

- Chcą czuą swobodę w pracy

- Praca musi dawac im satysfakcję

- Chcą się sami kierowac i kontrolowac

- Są z natury przedsiębiorczy

- Praca jest naturalną potrzebą człowieka

Jak postępować?

Mała formalizacja działań - lekki nadzór, samodzielność pracowników, konsultowanie decyzji, eksponowanie nagród.

 

Typ X, ludzie są leniwi z natury:

- Maximum korzyści przy minimalnym wysiłku

- Ludzie pracują, bo muszą, nie lubią pracy

- Chcą miec wszystko określone - można powiedziec podane na tacy

- Unikają odpowiedzialności

- Pracują bo są zmuszeni karami i strachem

- Nie wykorzystują chęci i inicjatywy

- Często opierają się zmianom

Jak postępować?

Konieczności ścisłego formalizowania struktur kontroli i eksponowanie kar.

W przypadku typu X osoby na kierowniczych stanowiskach przez nadmierną strukturą kontroli mogą zarządzać nie efektywnie, gdyż będą się skupiać na nadzorze swoich podwładnych. Kierownictwo będzie się zajmowało wytyczaniem każdej drogi z osobna, zamiast mieć czas na ustalanie głównej strategii.

Zaś przy Y, może pojawić się poczucie rozproszenia odpowiedzialności. W przypadku bardzo demokratycznego zarządzania może okazać się, że pojawi się problem z podjęciem strategicznych decyzji gdyż grupy będą miały inne zdania. W przypadku powrotu do odgórnego zarządzania, Y-ki mogą poczuć, że odbierana jest im wolność.

Trzeba pamiętać, nie ma ludzi gorszych czy lepszych. Są inni i do każdego trzeba podchodzić trochę inaczej.

Dlatego warto wykorzystywac to elastycznie. Stworzyc swój system mieszany.

Najprościej.

Jeśli współpracujemy z typem Y, postępujmy zgodnie z jego charakterem jednak, co jakiś czas przypominając, kto decyduje. Czyli pokazanie tzw. dominacji.

Współpracując z X, działajmy tak jak to wymaga ich osobowość, jednak starając się pokazac, korzyści z podejmowania samodzielnych decyzji związanych z rozwojem własnym i firmy.

 

Komentarz autora:

Uważam, że nie ma czegoś takiego jak stały typ X czy Y. W niektórych przypadkach osoby zachowują się leniwie i wymagają konkretnych instrukcji ale wystarczy przenieść je na inne stanowisko nagle stają się typami Y.  Istnieje także wiele więcej zmiennyc, które wpływają na jakośc i chęc wykonywania pracy dlatego tak duża generalizacja jest krzywdząca i nie skuteczna.

Teoria ta jest olbrzymim uogólnieniem. Zarządzając ludźmi tylko w taki sposób mogą pojawić się rysy a czasem pęknięcia w zespole czy grupie jeśli będzie przestrzegało się jej ściśle i bez refleksji.

Oczekiwania a życie

19 marzec 2007

Jak dużym zaufanie musi posiadać klient decydując się na pracą z konkretnym trenerem lub coachem.

 

Kilka tygodni temu otrzymałem propozycję współpracy. Głównym założeniem było za pomocą ćwiczeń artykulacyjnych wyeliminować yyyy w czasie wypowiedzi, gdyż to przeszkadza odbiorcom wystąpień publicznych.

 

I… nie zrobiliśmy tego to do końca! Dlaczego? Gdyż, problem nie leżał w tym, że słyszałem yyyy a w zupełnie innej kwestii.

 

Od początku.

 

Zostałem poproszony o zajęcie się osobą, która w swoich wypowiedziach nadużywała przerywników mmmm, yyyy. Szczególnie słyszalne to było w czasie wystąpień publicznych. Zacząłem przyglądać się sprawie i okazało się, że co innego przeszkadza odbiorcom owych wystąpień.

 

Brak pauz, brak właściwego kontaktu wzrokowego czy umiejętności wyrażania emocji. To były główne powody dyskomfortu odbiorców.

 

Wyzwaniem było to, że tak wiele osób mówiło mojemu klientowi, że nadużywa yyyy i to jest główny jego problem, że chciał pracować głównie nad tym. Tłumaczenia, że nie to jest najistotniejsze i wspólne wyznaczenie nowego celu oczywiście były przyjmowane, jednak na poziomie podświadomym, była olbrzymia potrzeba zmiany tego ciągle wytykanego przyzwyczajenia.

 

Co zrobiliśmy?

Ustaliliśmy, że będziemy zajmowali się tymi sprawami równorzędnie. Pozwoli to wyeliminować częściowo, w tym krótkim czasie który został na to przeznaczony,  różne dodatkowe dźwięki. Skupimy się także na tych elementach, które zdiagnozowałem. Po tym głównym spotkaniu, które było celem ustaliliśmy następne spotkania by dokończyć proces zmiany.

Body emotions & Voice Relations cz. II

17 marzec 2007

W poprzedniej części tekstu Body Emotions & Voice Relations, który można znaleźć na moim blogu http://www.bordman.pl/blog/ napisałem o tym, jak wiele strat ponoszą osoby, które nie zawsze ujawniają swój stan emocjonalny.

 

W takim razie skupię się teraz nie na udowadnianiu jak wiele traci się jeśli, komunikacja emocjonalna nie jest do końca sprawna lub jak wiele jeszcze można zyskać przechodząc z poziomu standardowych emocji o klasę wyżej. Napiszę o tym, co jest ważniejsze o tym, jak można pomóc samemu sobie.

 

Stań przed lustrem i spójrz na siebie. Zwróć uwagę czy pojawiają się na Twojej twarzy napięcia. Wszelkie naprężenia, stresy, niepokoje, złość czy wściekłość, kumulują się głównie na twarzy. Dlatego jeśli masz ją napiętą, po pierwsze możesz czuć się dyskomfortowo, możesz byc rozdrażniony, a po drugie inni mogą odbierac Cię jako człowieka zestresowanego, niepewnego lub nawet wrogiego. Napięcia pojawiają się naturalnie w sytuacjach zagrożenia, walki, strachu. Jeśli te sygnały występują często, organizm przyzwyczaja się do nich i one „pozostają na naszej twarzy”. Będąc zrelaksowanym może okazac się, że inni patrząc na nas będą sądzili, że jesteśmy napięci lub rozdrażnieni.

 

Jest to szczególnie ważne przy pierwszym wrażeniu, później ten rys ma  już mniejsze znaczenie. Jednak musimy nadrabiać te niekorzystne wrażenie, a kosztuje to wiele wysiłku i energii.

 

Jak to zmienić? Zgodnie z jedną ze ścieżek, którą praktykuję, można to zmienić pracując z ciałem, które wpływa na umysł gwarantując osiągnięcie zmiany. Można też wybrać drogę od umysłu do ciała jednak to wymaga już indywidualnego prowadzenia.

 

W tym przypadku najprostszą metodą, którą może zastosować każdy to wybrać się na masaż twarzy. Refleksologia twarzy działa pobudzająco i relaksująco, uwalnia napięcia i ułatwia wyrażanie emocji.

 

Możesz też samemu delikatnie wymasować swoją twarz. Przyłóż palce wskazujące, z dwóch stron do skroni i z niewielką siłą zacznij masować niewielkim ruchem okrężnym. Następnie przesuń palce na początek brwi i wykonaj to samo. I tak punkt po punkcie zrelaksuj całą twarz. Możesz na zakończenie zrobić masaż całą dłonią. Ważne by pamiętać, że ruch powinien iść od dołu do góry, tak jak byśmy podciągali skórę.

 

Gdy mięśnie będą już zrelaksowane, czas by nauczyć je wyrażania emocji.

 

Czas wzmocnić mięśnie tak byśmy mogli swobodnie i świadomie wyrażać każdą emocję. Dlaczego tak? Gdyż, jeśli będziemy czuli wewnętrznie konkretną emocję a nie będziemy mogli jej sprawnie wyrazić, w konsekwencji nic z tego nie wyjdzie.

 

Podejrzewam, że przynajmniej jedną z kilku technik, które ułatwiają uczenie się emocji już znacie.

 

Pewnie większość z nas bawiła się w robienie głupich min, gdy byliśmy mali, prawda? Możesz teraz powrócić do tej zabawy i jednocześnie wzmocnić swoje mięśnie.

 

Przy każdej minie przytrzymaj swoje mięśnie przez 10 - 15 sekund, a następnie je rozluźniaj na kilka sekund.

 

Aby Twój organizm lepiej zapamiętał daną emocję możesz dodatkowo patrzeć w lustro, wyrażając przy tym, różne emocje; radość, smutek, żal, entuzjazm.

 

Następnie kontynuuj ćwiczenia, koniecznie bez lustra, tak by zyskać wewnętrzną świadomość, tego jakie miny robisz.  Pracując tylko z lustrem nie osiągniemy takiego efektu, może wręcz ono nam, w pewnym etapie, przeszkodzic, gdyż będziemy przyzwyczajeni do kontrolowania siebie. A tu  zależy nam na swobodzie.

 

Następnym procesem w ujawnianiu emocji jest, jak kolwiek to dziwnie zabrzmi, myślenie. Wybieramy odpowiednio silne doświadczenie ze swojego, życia i o nim myślimy. Jeśli wszystko zostało dobrze wykonane i doświadczenie jest odpowiednio silne, bardzo ładnie zacznie się ono malować na naszej twarzy. Jeśli nie, możemy wybrac intensywaniejsze doświadczenie.

 

Tak przygotowana twarz jest w stanie przekazywac nawet najsubtelniejsze emocje. Dzieje się to w sposób naturalny i swobodny.

 

Jeśli chcesz się przekonać, że emocje, które widać na twarzy mają olbrzymie znaczenie pooglądaj wystąpienia dwóch premierów. Porównaj - Tony Blair i Jarosław Kaczyński. Jak tylko przyjrzysz się ich mimice, zauważysz, że u premiera Wielkiej Brytanii przemawia cała twarz, zaś u naszego premiera jest ona martwa.

 

Zastanów się jak to wpływa na wiarygodność i swobodę w komunikacji?

 

To co opisałem powyżej jest tylko jedną ze ścieżek pracy nad uwolnieniem emocji. I nie dla każdego musi być ona właściwa. To tak jak z lekami, muszą być podawane w odpowiednich dawkach i we właściwym czasie, wtedy pomagają szybko i skutecznie.

 

Trzeba pamiętać, że emocje są jeszcze słyszalne, w głosie, widoczne w ciele i rozpoznawalne w dobrze słów. Dlatego warto mieć świadomość tego, jakie są nasze mocne i słabsze strony, by móc nad nimi pracować.

Konsultacje indywidualne

16 marzec 2007

Otrzymałem dzisiaj zapytanie od jednego z czytelników bloga i stwierdziłem, że pewnie jest duża szansa, iż inni też mogą o to pytać, dlatego odpowiadam publicznie. A oto treść pytania.:

Panie Danielu,

proszę o informacje ile czasu oraz ile pieniędzy trzeba poświecić na tu cytat z Pańskiego blogu

- eliminacja yyyy
- zwiększenie dźwięczności głosu
- konkret w  wystąpieniach publicznych
- poprawienie melodyki głosu
- dodanie emocji do wypowiedzi

pozdrawiam,

 

Dlatego publikuj�? moj�? odpowied??.

Witam,

Na efekt końcowy wpływa bardzo wiele czynników oto kilka z nich:

- stan zastany, (czyli jak dużo, lub jak niewiele trzeba zrobić)

- wytrwałość i systematyczność osoby, z którą się pracuje (jeśli nie będzie motywacji, efekty będą przychodziły  później)

- przekonania osoby, (Jeśli ktoś ma silne przekonanie, że lepiej, w czasie wystąpienia publicznego, mówić szybciej bo wtedy przekaże się więcej informacji, to takie rozumowanie będzie wymagało więcej pracy niż, gdy ktoś nie przywiązał się do tej myśli.)

- przyzwyczajenia, (jeśli z kimś pracuje, kto był uczony wcześniej w zupełnie inny sposób, wtedy trzeba trochę czasu poświecić by inaczej uformować nowe nawyki.)

- fizjonomia /tak wiem jest to niesprawiedliwe, ale niektórzy mają po prostu łatwiej, generalizując np. większa krtań - dzięki temu dźwięk może być silniejszy - a przez to uzyskamy efekt szybciej, na szczęście jest wiele innych ważniejszych elementów/

- „chciejstwo” - niektórzy mówią - chcieć to móc, i te osoby często osiągają efekty szybciej

i nie wiem czy nie najważniejsze, umiejętność dogadania się prowadzącego z osobą, którą się rozwija. Bez tego nie ma sprawnej komunikacji i jasnego deklarowania swoich oczekiwań a co za tym idzie odpowiednich efektów.

Nie jestem w stanie jasno i dokładnie określić przedziałów czasowych wspólnej pracy. Ale by jak najpełniej odpowiedzieć na te zapytanie może podam pewne przedziały czasowe, które wynikają z mojego doświadczenia.

 

- eliminacja yyyy

Jest to dość proste jednak wymaga kilku lub kilkunastu powtórzeń po 10 - 15 min. - Czas potrzebny do wyeliminowania tej naleciałości to: od 1 godz. do 3 - 4. max (wersja naprawdę pesymistyczna)

- zwiększenie dźwięczności głosu

Sprawa bardziej skomplikowana, ale jeśli nie pracujemy nad siłą głosu przy bardzo sprzyjających wiatrach można usłyszeć efekt już po 2 godz. i potrzebne są kolejne 3 - 4 na utrwalenie. W wersji pesymistyczniej jest to ok 5 - 6 godz. + tyle samo godz. na utrwalenie.

- konkret w wystąpieniach publicznych (w zależności jak to będzie mierzalne)

od 1,5 godz. do … - nie ośmielę się określać bo dla każdego czym innym jest bycie konkretnym.

- poprawienie melodyki głosu

od 2-3 godz. do 7 - 8 godz. (i tu też pojawia się problem wyznaczenia osiągnięcia ogólnego sukcesu, dla jednych dana melodyka będzie O.K. i będzie współgrała z całą osobowością innych zaś, trzeba będzie prześwięcić większą uwagę.)

- dodawanie emocji do wypowiedzi

Od 20 min do … też tego nie określę.

 

Pozwoliłem sobie na pewnie uogólnienie. Trzeba jednak pamiętać, że nie da się tego wszystkiego zrobić w 1 lub 2 dni, pracując po 8 godz. dziennie. Jeśli ma to być trwała zmiana wymaga ona innego charakteru pracy! Rekomenduję sesje, krótsze a systematyczne. Pracuje się wtedy nad danymi zagadnieniami pakietowo.

Co do kosztów. Zależy to do wielu zmiennych typu, intensywność spotkań, określony termin do którego „trzeba” osiągnąć cel, miejsce spotkań, itd. Dlatego przy precyzyjnym zapytani, można to ustalić.

Jeżeli będę znał więcej szczegółów, z pewnością będzie mi łatwiej w pełni odpowiedzieć na te 2 pytania.

Pozdrawiam
Daniel Bordman

Głos

3 marzec 2007

Dość już pisania o głosie!

Dlatego jeśli masz 2 minuty posłuchaj, co można zrobić z głosem i jak to wpływa na nasz wizerunek.

Wiem, że za chwile pojawi się pytanie. Czy istnieje możliwość zmiany swojego głosu? I czy każdy może pracować nad głosem.

Jak najbardziej! Oczywiście jeśli tylko będzie chciał.

Oto głos jednej z osób, z którą pracowałem:


Oraz już po „wszystkim”:

Wiele osób mówi, że to jest niewiarygodne. Tak zgadzam się, jest to jedna z największych zmian.

Trzeba pamiętać, że nie każdy osiągnie olbrzymie efekty, gdyż nie każdy musi zrobić tak wiele. Musimy też pamiętać o tym, że mamy pewne ograniczenia fizjologiczne. Będąc drobną blondynką nie możemy mówić basem, praca na siłę byłaby nie tylko szkodliwa dla organizmu ale i śmieszna.

 

Więcej informacji na temat szkolenia zmieniającego głos znajdziesz na stronie www.emisjaglosu.com

Body Emotions & Voice Relations

1 marzec 2007

Podstawowym ??rodkiem komunikacji pomi�?dzy lud??mi od zawsze by??y emocje. Dawniej, gdy nie potrafili??my tworzy�? s????w, to w??a??nie dzi�?ki emocjom ??wietnie si�? rozumieli??my. Wiedzieli??my, kiedy zbli??a si�? niebezpiecze??stwo, a kiedy mo??emy si�? cieszy�?. I tak nam si�? cudownie ??y??o, a?? do wynalezienia s??owa.

I tu zaczynaj�? si�? schody. Bo przecie?? chodzi o to, �??aby j�?zyk gi�?tki powiedzia?? wszystko, co pomy??li g??owa�?�, a w??a??nie tylko czasami nam s????w brak.

Czy wiesz, ??e Eskimosi maj�? ponad 40 s????w na okre??lenie ??niegu? Dzi�?ki takiej r????norodno??ci, s�? w stanie doprecyzowa�?, czy chodzi o ??nieg, kt??ry spad?? 3 dni temu, czy mo??e jednak o ten, co ju?? le??y 4 tydzie??. Pi�?kne prawda?

Przeskocz�? mo??e troch�?. Teraz o wiadomo??ciach sms. Chyba ju?? nie ma osoby, kt??ra nie spotka??a si�? z czym?? takim. Kr??tka wiadomo??�? tekstowa, kt??r�? pos??uguje si�? wi�?kszo??�? u??ytkownik??w telefon??w kom??rkowych jest czym?? �??..

Kiedy?? otrzyma??em, nieprzyjemn�? wiadomo??�? sms, w kt??rej jedna osoba mnie obra??a??a. Nie my??l�?c d??ugo, wys??a??em jej asertywnego sms-a. Typu, nie ??ycz�? sobie by?? zwraca?? si�? do mnie w taki spos??b, to co napisa??e?? jest krzywdz�?ce.

Odpowied?? by??a szybka: A Ja sobie nie ??ycz�?, by?? si�? do mnie odzywa??!!!

Intencja moja, kt??r�? by??o nie pozwolenie na to by mnie kto?? obra??a??, przerodzi??a si�? w atak. Druga strona odczyta??a te s??owa zupe??nie inaczej, tylko dlatego, ??e wyrazom nie towarzyszy?? przekaz emocjonalny.

Mo??na powiedzie�?, ??e tak si�? dzieje i nie mo??na takich rzeczy pisa�? sms-em. Owszem zgadzam si�?. Nie mo??na. Ale tak??e nie mo??na ignorowa�? emocjonalnie drugiej strony.

Spotyka??em si�? z wieloma osobami, kt??re mimo, ??e wewn�?trznie prze??ywa??y emocje, na zewn�?trz nie koniecznie si�? one pojawia??y. Inni dzi�?ki tej �??umiej�?tno??ci�?� mieli problemy z odczytaniem stan??w emocjonalnych tych os??b. Co si�? najcz�???ciej dzia??o?

- mniej os??b poznanych na imprezach
- mniejsze i rzadsze zlecenia
- trudno??ci z nawi�?zaniem pierwszego kontaktu
- mniejsza motywacja do rozwoju i pracy lub prze??wiadczenie, ??e to ja musz�? wszystko zrobi�?
- wi�?ksza frustracja i l�?ki
- przeczucie, ??e dopiero z czasem inni przekonuj�? si�? do mnie
- s??abszy kontakt emocjonalny z bliskimi

Ka??dy lubi wiedzie�?, co my??li druga osoba, prawda? A w tych przypadkach nie zawsze jest to mo??liwe. Czujemy si�? dyskomfortowo w ich towarzystwie, nie wiemy co mamy m??wi�? i uciekamy przed nimi. I tak ko??o si�? zamyka.

Czasem przypomina mi to kobiety i m�???czyzn. Kobiety, nie tylko maj�? ??wietnie wy�?wiczon�? intuicj�? emocjonaln�?, ale tak??e ??wietnie �??nadaj�?�?� emocje.

Czy kto?? z was przygl�?da?? si�? kobietom, gdy ??arliwie dyskutuj�?? Tyle, min, grymas??w, przytakni�?�? g??ow�?, wszystko po to by inna kobieta wiedzia??a czy ma dalej m??wi�?, czy ju?? ma zacz�?�? s??ucha�?.

Oczywi??cie zosta??o to troch�? uproszczone i strywializowane, przezmnie (bo nie zawsze tak jest jak opisa??em), jednak z tego w??a??nie m.in. rodz�? si�? konflikty na lini kobieta �?? m�???czyzna.

On �?? opanowany + Ona �?? emocjonalna = NIEZROZUMIENIE

Jak to zmieni�??

Na pewno trzeba si�? zbli??y�? do siebie. Te osoby, kt??re nie s�? tak bardzo zewn�?trznie emocjonalne, powinny popracowa�? nad wyra??aniem swoich emocji. Te, kt??re s�? bardzo na zewn�?trz, je??li troch�? przygasz�? emocje b�?d�? skuteczniejsze w kontaktach z osobami bardziej zamkni�?tymi.

c.d.n.