W poprzedniej części tekstu Body Emotions & Voice Relations, który można znaleźć na moim blogu http://www.bordman.pl/blog/ napisałem o tym, jak wiele strat ponoszą osoby, które nie zawsze ujawniają swój stan emocjonalny.
W takim razie skupię się teraz nie na udowadnianiu jak wiele traci się jeśli, komunikacja emocjonalna nie jest do końca sprawna lub jak wiele jeszcze można zyskać przechodząc z poziomu standardowych emocji o klasę wyżej. Napiszę o tym, co jest ważniejsze o tym, jak można pomóc samemu sobie.
Stań przed lustrem i spójrz na siebie. Zwróć uwagę czy pojawiają się na Twojej twarzy napięcia. Wszelkie naprężenia, stresy, niepokoje, złość czy wściekłość, kumulują się głównie na twarzy. Dlatego jeśli masz ją napiętą, po pierwsze możesz czuć się dyskomfortowo, możesz byc rozdrażniony, a po drugie inni mogą odbierac Cię jako człowieka zestresowanego, niepewnego lub nawet wrogiego. Napięcia pojawiają się naturalnie w sytuacjach zagrożenia, walki, strachu. Jeśli te sygnały występują często, organizm przyzwyczaja się do nich i one „pozostają na naszej twarzy”. Będąc zrelaksowanym może okazac się, że inni patrząc na nas będą sądzili, że jesteśmy napięci lub rozdrażnieni.
Jest to szczególnie ważne przy pierwszym wrażeniu, później ten rys ma już mniejsze znaczenie. Jednak musimy nadrabiać te niekorzystne wrażenie, a kosztuje to wiele wysiłku i energii.
Jak to zmienić? Zgodnie z jedną ze ścieżek, którą praktykuję, można to zmienić pracując z ciałem, które wpływa na umysł gwarantując osiągnięcie zmiany. Można też wybrać drogę od umysłu do ciała jednak to wymaga już indywidualnego prowadzenia.
W tym przypadku najprostszą metodą, którą może zastosować każdy to wybrać się na masaż twarzy. Refleksologia twarzy działa pobudzająco i relaksująco, uwalnia napięcia i ułatwia wyrażanie emocji.
Możesz też samemu delikatnie wymasować swoją twarz. Przyłóż palce wskazujące, z dwóch stron do skroni i z niewielką siłą zacznij masować niewielkim ruchem okrężnym. Następnie przesuń palce na początek brwi i wykonaj to samo. I tak punkt po punkcie zrelaksuj całą twarz. Możesz na zakończenie zrobić masaż całą dłonią. Ważne by pamiętać, że ruch powinien iść od dołu do góry, tak jak byśmy podciągali skórę.
Gdy mięśnie będą już zrelaksowane, czas by nauczyć je wyrażania emocji.
Czas wzmocnić mięśnie tak byśmy mogli swobodnie i świadomie wyrażać każdą emocję. Dlaczego tak? Gdyż, jeśli będziemy czuli wewnętrznie konkretną emocję a nie będziemy mogli jej sprawnie wyrazić, w konsekwencji nic z tego nie wyjdzie.
Podejrzewam, że przynajmniej jedną z kilku technik, które ułatwiają uczenie się emocji już znacie.
Pewnie większość z nas bawiła się w robienie głupich min, gdy byliśmy mali, prawda? Możesz teraz powrócić do tej zabawy i jednocześnie wzmocnić swoje mięśnie.
Przy każdej minie przytrzymaj swoje mięśnie przez 10 - 15 sekund, a następnie je rozluźniaj na kilka sekund.
Aby Twój organizm lepiej zapamiętał daną emocję możesz dodatkowo patrzeć w lustro, wyrażając przy tym, różne emocje; radość, smutek, żal, entuzjazm.
Następnie kontynuuj ćwiczenia, koniecznie bez lustra, tak by zyskać wewnętrzną świadomość, tego jakie miny robisz. Pracując tylko z lustrem nie osiągniemy takiego efektu, może wręcz ono nam, w pewnym etapie, przeszkodzic, gdyż będziemy przyzwyczajeni do kontrolowania siebie. A tu zależy nam na swobodzie.
Następnym procesem w ujawnianiu emocji jest, jak kolwiek to dziwnie zabrzmi, myślenie. Wybieramy odpowiednio silne doświadczenie ze swojego, życia i o nim myślimy. Jeśli wszystko zostało dobrze wykonane i doświadczenie jest odpowiednio silne, bardzo ładnie zacznie się ono malować na naszej twarzy. Jeśli nie, możemy wybrac intensywaniejsze doświadczenie.
Tak przygotowana twarz jest w stanie przekazywac nawet najsubtelniejsze emocje. Dzieje się to w sposób naturalny i swobodny.
Jeśli chcesz się przekonać, że emocje, które widać na twarzy mają olbrzymie znaczenie pooglądaj wystąpienia dwóch premierów. Porównaj - Tony Blair i Jarosław Kaczyński. Jak tylko przyjrzysz się ich mimice, zauważysz, że u premiera Wielkiej Brytanii przemawia cała twarz, zaś u naszego premiera jest ona martwa.
Zastanów się jak to wpływa na wiarygodność i swobodę w komunikacji?
To co opisałem powyżej jest tylko jedną ze ścieżek pracy nad uwolnieniem emocji. I nie dla każdego musi być ona właściwa. To tak jak z lekami, muszą być podawane w odpowiednich dawkach i we właściwym czasie, wtedy pomagają szybko i skutecznie.
Trzeba pamiętać, że emocje są jeszcze słyszalne, w głosie, widoczne w ciele i rozpoznawalne w dobrze słów. Dlatego warto mieć świadomość tego, jakie są nasze mocne i słabsze strony, by móc nad nimi pracować.