Kobiecie trudno dogodzić, na szczęście jest sposób.

17 listopad 2008


Kobieta to istota, której ciężko jest dogodzić. Według amerykańskich psychologów, których cytuje „Super Express”, najbardziej wrażliwą strefą kobiety jest… ucho. Ustalenia te są użytecznym źródłem inspiracji dla panów żyjących w stałych związkach.


Innym sposobem, który sprawi radoś
ć partnerce jest mówienie komplementów. Bez nich panie nie mogą wprost żyć. Jednak warto pamiętać, by komplement nie był zbyt banalny.

 

Kobieta musi czuć się najważniejsza w życiu męzczyzny. Jeśli facetowi podoba się kobieta, musi dać jej to odczuć. Wspólne planowanie przyszłości, choćby najbliższej, na pewno spodoba się partnerce i doda jej pewności siebie.

 

Panie lubią, gdy mężczyźni są o nie zazdrośni.

 

Pokazujcie swoje zainteresowanie i troskę zadając pytania. Pytajcie jak minął jej dzień, jak miewa się rodzina i co u nich słychać? - proponuje „SE”. Jednak same słowa to za mało! Równie ważny jest styl i ton mówienia. Nie ma nic gorszego niż wyuczyć się zasad na pamięć - dodaje dziennik. Jeśli słowa nie mają pokrycia w działaniu, są bezużyteczne.

 

Podaję za o2.pl

Rozwój to konieczność czy potrzeba?

Na jednej ze stron moich znajomych przeczytałem bardzo interesującą wypowiedź. Oto ona:

„Czy zdajesz sobie sprawę, że przeciętny pracownik spędza na kursach dokształcających 26,3 godzin ROCZNIE? Tak więc stosunek szkolenia do pracy wynosi 0,01. Czy wyobrażasz sobie, że na podwyższanie swoich umiejętności 26,3 godziny rocznie poświęca śpiewaczka operowa, skrzypek, golfista, pilot, żołnierz, chirurg, astronauta? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE!!! Dlaczego wszyscy oni uważają, że SZKOLENIE SIĘ jest konieczne, a pracownicy biznesu, nie? Po pierwsze uważam, ze to wstyd. A po drugie ważniejsze, że przed tym nie uciekniemy: ani firmy, ani ludzie.

Źródło: Tom Peters „Biznes od nowa”

Gestykulacja zwycięzcy: wrodzona czy wyuczona?

17 wrzesień 2008

Amerykanin Michael Phelps cieszy się ze zwycięstwa podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie/fot. AP/ David J. Phillip

Czy wyrzucanie ramion w górę w geście zwycięzcy i smutne zwieszanie ramion i głowy po przegranej to zachowania wrodzone czy wyuczone? Na podstawie obserwacji niewidomych sportowców uczeni z USA i Kanady znaleźli odpowiedź na to pytanie.

David Matsumoto z Uniwersytetu Stanowego San Francisco i Jessica Tracy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver przyjrzeli się zdjęciom niewidomych zwycięzców i przegranych rozgrywek w dżudo podczas paraolimpiady z 2004 roku. Fotografie porównali z pozami przyjmowanymi podczas olimpiady przez w pełno sprawnych zawodników.

U osób niewidomych od urodzenia przegrana i wygrana prowadziły do podobnej gestykulacji jak u widzących.

Określone zachowanie pojawiało się u ludzi, którzy nie mogli się uczyć na podstawie obserwacji. Oznacza to, że mamy do czynienia z czymś uwarunkowanym biologicznie - podsumowuje Matsumoto.

Wyrażanie dumy z wygranej poprzez gesty mogło się pojawić w toku ewolucji jako forma podkreślania zajmowanej pozycji społecznej. Kurczenie się w sobie po przegranej miało zaś sygnalizować agresorowi, w tym wypadku zwycięzcy, że pokonany akceptuje swoją niższość. Nie dopuszczało to do dalszego zaostrzania konfliktu. Członkowie zespołu badawczego podkreślają, że zachowania ludzi przypominają postawy dominujące i submisywne stosowane przez inne naczelne.

Nie wszyscy naukowcy zgadzają się z interpretacją mimiki i gestykulacji przedstawioną przez Matsumoto i Tracy. Paul Ekman uważa, że nie wiadomo, co sportowcy wyrażają poprzez ruchy swoich rąk.

Duma to pojęcie niejednoznaczne, które odnosi się do wielu różnych stanów. Nie ma też pewności, czy to duma, czy raczej stan radosnej ekscytacji.

Przynależność kulturowa modyfikuje też nieco reakcje uczestników sportowych zmagań. Widzący atleci z państw stawiających na indywidualizm, np. USA. starali się nie przyjmować pozy przegranego. Zjawisko to nie występowało zaś u przegrywających niewidomych. Akademicy sądzą, że widzących nauczono tłumienia naturalnego w takiej sytuacji wstydu.

Autor: Anna Błońska

Podaję za: kopalniawiedzy.pl

„Moda na ładne mówienie” - fragment artykułu z gazety METRO

9 wrzesień 2008

Nauczyciele, lekarze, menadżerowie i doradcy coraz częściej uczą się poprawnie mówić. Z odpowiednim głosem można dużo więcej zdziałać na zawodowej ścieżce. I co najważniejsze - nie zedrzeć sobie przy tym strun.

Niska barwa głosu, a do tego wyraźna artykulacja współgrająca z mimiką twarzy robią wrażenia na słuchaczach. Sztuka pięknego przemawiania, rozmowy, rzeczowej dyskusji i poprawnej wymowy - ceniona już od czasów starożytnych - znów staje się popularna. Polacy coraz chętniej chodzą na zajęcia z emisji głosu, warsztaty prezentacji i konsultują się z logopedami. Skąd ta moda?

Wymagania?

Ładny sposób mówienia

Osoby, które ładnie się wysławiają, mają większe szanse na awans zawodowy. Nauczyciele, menadżerowie, prawnicy, prezenterzy szturmują więc kursy emisji głosu.

Na sposób mówienia kandydata szczególną uwagę zwracają rekruterzy. - Osoba, która ma wspaniały głos, doskonałą artykulację i dobrą dykcję, z pewnościa utkwi w pamięci rekrutera - mówi Tomasz Marzecki z agencji pośrednictwa pracy Adecco. - Kultura mówienia ma znaczenie właściwie na każdym stanowisku w pracy umysłowej. Podnosi szansę na zatrudnienie, a potem awans. To stara zasada, że osoby, które wyglądają ładnie i potrafią się wysłowic, postrzegamy jako atrakcyjniejsze, lepsze, bardziej pracowie - dodaje.  …

Autor: Jolanta Nowak

Więcej w gazecie Metro (8 września 2008)  Zapraszam do lektury.

Opowieść indyjska

22 sierpień 2008


Mój przyjaciel otworzył szufladę w stoliku nocnym swojej żony i wyciągnął pakuneczek owinięty w biały papier. Odwinął papier i zobaczył piękny jedwabny komplet bielizny.

- „Kupiła go, gdy byliśmy pierwszy raz w Nowym Yorku, jakieś 8 albo 9 lat temu; Nigdy tego nie założyła;” - po chwili dodał: „Dobrze. Myślę, że teraz będzie odpowiednia okazja.”

Zbliżył się do łóżka i położył tę bieliznę obok rzeczy, w które miała zostać ubrana jego żona na pogrzeb. Kilka dnie wcześniej umarła.

Odwrócił się do mnie i powiedział:

„Nigdy nie przechowuj niczego na specjalne okazje, każdy dzień twojego życia jest specjalną okazją”

Nigdy nie zapomnę jak te słowa zmieniły moje życie.

Teraz częściej czytam książki. Siaduję na tarasie i podziwiam panoramę ogrodu. Nie marnuję czasu na wyszukiwanie chwastów.

Poświęcam więcej czasu rodzinie i przyjaciołom. Nie jestem pracoholikiem.

Zrozumiałem, że życie daje nam doświadczenia nie po to, aby je przeżyć, ale po to by z nich korzystać i cieszyć się…

Nie przechowuję niczego.

Codziennie używam najlepszej zastawy stołowej.

Gdy tylko zapragnę, ubieram nowy garnitur, żeby iść w nim do supermarketu.

Już nie przygotowuję wyjątkowych potraw jedynie na wielkie uroczystości; robię to, kiedy tylko mam na to ochotę.

Sformułowania „kiedyś to zrobię”, „pewnego dnia”„następnym razem” wykreśliłem ze swojego słownika.

Jeżeli nie zaszkodzi robić pewne rzeczy teraz, to po co czekać.

Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że następnego dnia już jej nie będzie. Myślę że zadzwoniłaby do członków swojej rodziny i najbliższych przyjaciół, a może także i do dawnych znajomych. Zadzwoniłaby, aby przeprosić za stare kłótnie i przykrości. Chciałbym myśleć, że poszłaby do restauracji chińskiej. Jej ulubionej.

Są takie małe, niezrobione rzeczy, które by mi dokuczały, gdybym miał świadomość, że zostało mi niewiele godzin. Dokuczliwe, bo nie zobaczyłbym już moich przyjaciół, których zamierzałem odwiedzić „pewnego dnia”. Dokuczliwe przez to, że nie napisałbym listów, które chciałem napisać „któregoś dnia”. Dokuczliwe i smutne, bo nie zdążyłbym powiedzieć mojemu rodzeństwu i moim dzieciom jak bardzo ich kocham. Teraz postanowiłem nie przechowywać na „specjalne okazje” niczego, co dopełniałoby nasze życie radością i szczęściem.

Każdego dnia mówię sobie, że ten dzień jest wyjątkowy.

Dezyderata

16 maj 2008

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu,
pamiętaj jaki spokój może być w  ciszy.

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie,
bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

 

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

 

Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

 

Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z  sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

 

Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie
życie jest pełne heroizmu.

 

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

 

Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.
Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

 

Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i  czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp,
że wszechświat jest taki jaki być powinien.

 

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w  zgiełku ulicznym, zamęcie życia,
zachowaj pokój ze swą duszą.

 

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny…

 

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

 

Dezyderata znaleziona rzekomo w kościele z Baltimore w XVII
wieku (datowana na 1692 rok), tak naprawdę jest wierszem podrzędnego
poety amerykańskiego Maksa Ehrmanna z 1927 roku.

 

Zmiany

28 kwiecień 2008


Dla tych wszystkich, którzy już się niepokoili moją nieobecnością na blogu mogę powiedzieć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Miesiąc ten obfitował w olbrzymią ilość pracy (szkolenia i doradztwo). Jednak jeszcze znalazło się trochę czasu na zdobywanie nowych umiejętności i praca nad nową stroną internetową. Dochodziły mnie głosy, że warto już zmienić i bardziej usystematyzować niektóre wiadomości, dlatego w przeciągu kilku dni zostanie ona zmieniona. Będą też czekał na opinie na temat layoutu i nowych propozycji warsztatów.

Obiecuję też nadrobić zaległości.

 

Emocje - jak je kontrolować

11 luty 2008

Dzisiaj czas na emocje. Drobna analiza czym są i jak na nas wpływają. Tym razem fragment książki - jeszcze nie mojej ;) - miłej lektury.

Człowiek jest złożoną organizacją, składająca się z czterech części, które mogą być połączone, nie połączone lub też źle ze sobą połączone. Wóz połączony jest z koniem za pomocy dyszli, koń połączony jest z woźnicą lejcami, a woźnica połączony jest z panem dzięki głosowi pana. Jednakże woźnica musi słyszeć i rozumieć głos pana. Musi on wiedzieć, jak powozić, a koń musi być nauczony, jak reagować na lejce. Co się tyczy związku pomiędzy koniem i wozem, to koń musi być właściwie zaprzężony. Istnieją zatem trzy połączenia między czterema odcinkami tej złożonej organizacji. Jeśli w jednym z tych połączeń czegoś brakuje, to organizacja nie może działać jako jedna całość. Połączenia są zatem nie mniej ważne niż same „ciała”. Pracując nad sobą, człowiek pracuje równocześnie nad „częściami” i nad „połączeniami”. Ale jest to innego rodzaju praca.

Praca nad sobą musi zacząć się od woźnicy. Woźnicą jest umysł. By móc usłyszeć głos pana, woźnica „po pierwsze” nie może spać, to znaczy musi się obudzić. Wtedy może się okazać, że pan mówi językiem, którego woźnica nie rozumie. Woźnica musi się nauczyć tego języka. Kiedy się go nauczy, będzie mógł zrozumieć pana. Ale jednocześnie musi też nauczyć się prowadzić konia, zaprzęgać go do wozu, karmić, czyścić go i utrzymywać wóz w porządku. Na co zdałoby mu się rozumienie pana, jeśli nie byłby w stanie niczego zrobić? Pan mówi mu, żeby gdzieś pojechać. Ale on nie może sie ruszyć, ponieważ koń nie został nakarmiony, zaprzężony, a on sam nie wie, gdzie są lejce. Koń to nasze emocje. Wóz to nasze ciało. Umysł musi nauczyć się kontrolować emocje. Emocje zawsze pociągają za sobą ciało. W takim porządku musi postępować praca nad sobą. […]

Niektórym ludziom trudno jest zrozumieć różnicę między myślą i czuciem, innym trudno zrozumieć jest różnicę między czuciem i doznaniem albo między myślą i impulsem ruchowym. Mówiąc bardzo ogęlnie, można powiedzieć, że funkcja umysłowa działa zawsze przez porównanie. Intelektualne wnioski są zawsze wynikiem porównania ze sobą dwóch lub większej liczby wrażeń. Doznanie i emocja nie rozumują, nie porównują, określają one po prostu dane wrażenie poprzez jego aspekt, poprzez to, czy jest ono - w tym lub innym znaczeniu - przyjemne lub nieprzyjemne, poprzez jego kolor, smak, zapach. Co więcej, doznania mogą być obojętne są ani ciepłe, ani zimne; ani przyjemne, ani nieprzyjemne; „biały papier”, „czerwony ołówek”. W doznaniu bieli czy czerwieni nie ma niczego przyjemnego czy nieprzyjemnego. W każdym razie niekoniecznie musi być coś przyjemnego lub nieprzyjemnego, związanego z tym lub tamtym kolorem. Te doznania pochodzące z tak zwanych „pięciu zmysłów”, jak również inne, takie jak doznanie ciepła, zimna, itd., są doznaniami instynktowymi. Funkcje czuciowe, czy też emocje, są zawsze przyjemne lub nieprzyjemne; obojętne emocje nie istnieją.

Fragmenty z książki P.D. Uspieński - Fragmenty nieznanego nauczania

Jesteś X czy Y?

20 marzec 2007

Czy słyszałeś o teorii McGregora?

Owa teoria, pokazała mi, że wystarczy zmienić założenia by pracownik stał się skuteczniejszy nie jest może odkrywcza, ale może i Ty dzięki niej coś zyskasz.

Teoria ta mówi o tym, że są dwa typy ludzi. Opisuje je i sugeruje, w jaki sposób do nich podchodzić. Żaden z tych typów nie jest lepszy czy gorszy. Każdy jest inny. Wiedząc, jacy są Twoi współpracownicy możesz dostosować do nich sposoby zarządzania i kierowania.

Ale najpierw o samej teorii. McGregor zajął się ludzkimi cechami.

Podzielił je na dwa typy X i Y.

Typ Y  zakłada, że ludzie są:

- Kreatywni i lubią pracować

- Pracując czują się spełnieni

- Chcą czuą swobodę w pracy

- Praca musi dawac im satysfakcję

- Chcą się sami kierowac i kontrolowac

- Są z natury przedsiębiorczy

- Praca jest naturalną potrzebą człowieka

Jak postępować?

Mała formalizacja działań - lekki nadzór, samodzielność pracowników, konsultowanie decyzji, eksponowanie nagród.

 

Typ X, ludzie są leniwi z natury:

- Maximum korzyści przy minimalnym wysiłku

- Ludzie pracują, bo muszą, nie lubią pracy

- Chcą miec wszystko określone - można powiedziec podane na tacy

- Unikają odpowiedzialności

- Pracują bo są zmuszeni karami i strachem

- Nie wykorzystują chęci i inicjatywy

- Często opierają się zmianom

Jak postępować?

Konieczności ścisłego formalizowania struktur kontroli i eksponowanie kar.

W przypadku typu X osoby na kierowniczych stanowiskach przez nadmierną strukturą kontroli mogą zarządzać nie efektywnie, gdyż będą się skupiać na nadzorze swoich podwładnych. Kierownictwo będzie się zajmowało wytyczaniem każdej drogi z osobna, zamiast mieć czas na ustalanie głównej strategii.

Zaś przy Y, może pojawić się poczucie rozproszenia odpowiedzialności. W przypadku bardzo demokratycznego zarządzania może okazać się, że pojawi się problem z podjęciem strategicznych decyzji gdyż grupy będą miały inne zdania. W przypadku powrotu do odgórnego zarządzania, Y-ki mogą poczuć, że odbierana jest im wolność.

Trzeba pamiętać, nie ma ludzi gorszych czy lepszych. Są inni i do każdego trzeba podchodzić trochę inaczej.

Dlatego warto wykorzystywac to elastycznie. Stworzyc swój system mieszany.

Najprościej.

Jeśli współpracujemy z typem Y, postępujmy zgodnie z jego charakterem jednak, co jakiś czas przypominając, kto decyduje. Czyli pokazanie tzw. dominacji.

Współpracując z X, działajmy tak jak to wymaga ich osobowość, jednak starając się pokazac, korzyści z podejmowania samodzielnych decyzji związanych z rozwojem własnym i firmy.

 

Komentarz autora:

Uważam, że nie ma czegoś takiego jak stały typ X czy Y. W niektórych przypadkach osoby zachowują się leniwie i wymagają konkretnych instrukcji ale wystarczy przenieść je na inne stanowisko nagle stają się typami Y.  Istnieje także wiele więcej zmiennyc, które wpływają na jakośc i chęc wykonywania pracy dlatego tak duża generalizacja jest krzywdząca i nie skuteczna.

Teoria ta jest olbrzymim uogólnieniem. Zarządzając ludźmi tylko w taki sposób mogą pojawić się rysy a czasem pęknięcia w zespole czy grupie jeśli będzie przestrzegało się jej ściśle i bez refleksji.