Zostałem poproszony o ocenę wizerunku i gestów trenera naszej reprezentacji. Leo Beenhakker bo o nim mowa, urodził się 2. sierpnia 1942 roku w Rotterdamie. Za młodych lat próbował swych sił jako piłkarz, ale nigdy nie wzbił się ponad poziom amatorskich klubów, takich jak Tediro Rotterdam czy Zwart Witt. Szybko okazało się, że Beenhakker jest znacznie lepiej predystynowany do zawodu trenera. I tyle o nim z oficjalnych stron www.
Dlaczego o nim piszę. Zostałem poproszony przez gazetę Fakt o to by zdiagnozować jego gesty w kontekście wizerunku.


A to jest to co zostało napisane:
Oto prawdziwy sekret sukcesów Leo Beenhakkera (65 l.)! Selekcjoner reprezentacji Polski do perfekcji opanował sztukę mowy ciała. - Jedni puszczali przed meczami piłkarzom „Bitwę pod Grunwaldem”, inni „Gladiatora”, a Leo wystarczy jeden gest, żeby zawodnicy skoczyli za nim w ogień „mówi Faktowi asystent selekcjonera reprezentacji Polski Bogusław Kaczmarek (57 l.).
„Bobo” nie ma wątpliwości, że Beenhakker równie dobrze zamiast trenerem mógłby zostać psychologiem.
- Pracuję w tym zawodzie już tyle lat, ale czegoś takiego nie widziałem. Jestem pod wielkim wrażeniem
umiejętności Leo posługiwania się językiem ciała - twierdzi asystent selekcjonera. Zachwyty Kaczmarka
potwierdzają specjaliści od kreowania wizerunku.
Język ciała pana Beenhakkera jest bardzo czytelny, z jego gestów wynika, że ten człowiek wie, czego chce i wzbudza zaufanie osób w jego otoczeniu „mówi Faktowi jeden z najlepszych ekspertów w tej dziedzinie w naszym kraju Daniel Bordman. Jego zdaniem Leo używa wyrazistych gestów, które świadczą o sile i pewności siebie. - To duży atut.
Zauważyłem też, że nasz trener bardzo często używa wskazującego palca prawej ręki przy wydawaniu poleceń.
Tak zwany „władczy palec” to także znakomity gest, który powoduje, że piłkarze postrzegają go jako przywódcę.
Jeżeli Beenhakker robi to świadomie, to jest prawdziwym mistrzem - podkreśla Bordman.
Dużą rolę w języku ciała naszego selekcjonera odgrywa twarz. - Jest wyrazista, emocje, które wyraża, są czytelne. Patrząc na niego od razu widać czy Holender jest wesoły, wściekły czy też smutny. Nie ma na jego twarzy żadnych dwuznaczności
- twierdzi specjalista od kreowania wizerunku. Mowa ciała Beenhakkera zdradza jeszcze jedno ważną rzecz. - Jego gesty, mimika twarzy pokazują, że bardzo angażuje się w to, co robi. To bardzo ważna cecha w takim zawodzie, jaki wykonuje, bo pomaga mu zjednywać sobie ludzi - twierdzi Bordman.
Autor. Marek Ignasiewicz